Najnowsze newsy

Pozostałe » Pozostałe ligi polskie

Pozostałe ligi polskie | 2009-09-18 11:21:33 | Nadesłał: Weronika Dominiak | Źrodlo: www.wielkopolskisport.pl/

Biedne ale szczęśliwe

rc.fm

- Łatamy dziurę dziurą - mówi o sytuacji finansowej drugoligowego MKS Calisia Kalisz prezes Waldemar Gut. W klubie wciąż walczą o każdą złotówkę, pomimo że jeszcze kilka tygodni temu w Kaliszu ponoć nie brakowało chętnych do finansowania żeńskiej siatkówki.

W sierpniu Kalisz stał się sportową prowincją. Na początku ubiegłego miesiąca ostatecznie rozstrzygnęła się kwestia seniorskiej drużyny siatkarek. Po czternastu latach okraszonych sukcesami (m.in. czterokrotne mistrzostwo Polski), SSK Calisia przestało istnieć, a tym samych rozpadła się flagowa drużyna grodu nad Prosną. Wówczas działacze i samorządowcy deklarowali, że zrobią wszystko, aby kobieca siatkówka w Kaliszu pozostała. Planowano powołać sportową spółkę akcyjną, która miałaby przejąć od Stowarzyszenia Siatkówki Kaliskiej „Calisia” drużynę i prowadzić ją w pierwszej lidze. Na drodze stanął jednak PZPS, który warunkował dopuszczenie kaliskiego zespołu do rozgrywek na zapleczu ekstraklasy, uregulowaniem zaległości finansowych klubu wobec wierzycieli (m.in. zawodniczek i trenerów). Według nieoficjalnych informacji zadłużenie SSK Calisii sięgało 2 mln. złotych. Stało się więc jasne, że nikt nie przejmie takiego balastu i po złotej drużynie w Kaliszu pozostała jedynie spalona ziemia.

Obecnie kibice siatkówki w najstarszym polskim mieście skazani są na drugoligowe „spektakle”. To i tak nieźle, bo zarówno mężczyźni (Grześki Hellena Kalisz), jak i kobiety (MKS Calisia Kalisz) jeszcze w poprzednim sezonie występowały w trzeciej lidze. Awansując szczebel wyżej, nieznacznie złagodziły skutki katastrofy pierwszej drużyny Calisii.

Wydaje się więc, że wszystkim, którym dobro żeńskiej siatkówki w kaliskim wydaniu leży na sercu, powinno zależeć na jak najszybszym odbudowaniu tradycji. Tym bardziej, że jeszcze kilka tygodni temu planowali wyłożyć niemałe pieniądze i włączyć się w ratowanie upadającej drużyny. Kiedy jednak okazało się, że bez rozliczenia przeszłości nie ma mowy o przyszłości SSA Calisia, po potencjalnych inwestorach słuch zaginął.

Finansowaniem młodej drużyny drugoligowej Calisii zainteresowanych jest niewielu. - Kiedy rozmawiamy z potencjalnymi sponsorami, najczęściej słyszymy, że nie są zainteresowani wspieraniem drużyny na tym poziomie - żali się prezes MKS Calisia Kalisz Waldemar Gut. - Wszyscy tłumaczą, że jest kryzys - dodaje.

W tej chwili głównym źródłem utrzymania drużyny MKS są pieniądze z miejskiej kasy. Rocznie ratusz, z tzw. funduszu promocji miasta ma przelewać na konto klubu 40 tys. złotych w dwóch ratach po 20 tys. To nawet nie połowa budżetu, który wystarczyłby na prowadzenie drugoligowej drużyny na poziomie minimum, gdzie nie ma mowy o walce o najwyższe cele, stypendiach dla zawodniczek czy profesjonalnej opiece medycznej lub wyjazdach na porządne zgrupowania. - Dzięki pieniądzom z miasta możemy jedynie zakupić nowe stroje, buty i uiścić opłaty związane ze startem - wyjaśnia Gut. A przecież rozgrywki ligowe to cała masa innych kosztów, zaczynając od opłacenia meczowych wyjazdów, poprzez organizację spotkań u siebie, obsadę sędziowską, itp. - Jest jeszcze gorzej niż w ubiegłym roku. Ze wspierania klubu wycofał się koncern Nestle, a to była spora część naszych pieniędzy. Tutaj też usłyszeliśmy o nowej strategii firmy w obliczu kryzysu - rozkłada ręce sternik kaliskiego klubu, który obecnie oprócz pieniędzy z miasta może liczyć jedynie na mniejsze firmy. W ten sposób trudno budować cokolwiek. Dlatego zamiast myśleć o powrocie do świetności, w Kaliszu główkują co zrobić, aby utrzymać się w drugiej lidze. Nikt nawet nie odważy się zawiesić poprzeczki wyżej.

Sytuacja mogłaby się poprawić, gdyby do klubowej kasy wpłynęły pieniądze za Annę Woźniakowską i Ewelinę Toborek (ok. 80 tys. zł). Sprawa ich przynależności klubowej wciąż tkwi jednak w martwym punkcie. - Z informacji, jakie przekazano mi w PZPS, tą kwestią zajmuje się obecnie sąd odwoławczy - tłumaczy Gut.


Mimo to prezes MKS stara się nie tracić ducha. Podkreśla, że atmosfera w zespole jest znakomita. - Udało się nam pojechać na obóz do Świnoujścia. Niebawem odbędzie się spotkanie z kibicami i władzami miasta, podczas którego zaprezentujemy drużynę. Dziewczyny się poznają, zgrywają ze sobą. Jest rewelacyjnie - zapewnia Gut.

Do tej pory kaliszanki rozegrały tylko jedną grę kontrolną. Na zakończenie zgrupowania nad morzem, w Międzyzdrojach zmierzyły się SPS Politechniką Częstochowską. Przegrały to spotkanie 1:4 (grano pięć setów). Kolejną okazję do sprawdzenia przedsezonowej formy podopieczne trenerów Jakuba Stankiewicza i Daniela Przybylskiego będą miały 19 i 20 września. Wówczas wezmą udział w towarzyskim turnieju w Trzebnicy. Tam ich przeciwniczkami będą siatkarki AZS Opole, ChTPS Chodzież i miejscowa Gaudia.

Zapowiadana prezentacja zespołu odbędzie się w restauracji hotelu Calisia 21 września o godz. 17.30. Pięć dni później startuje liga. Kaliski zespół będzie wraz z dziesięcioma innymi drużynami rywalizował w grupie I. Na inaugurację rozgrywek zmierzy się u siebie z Pałacem Bydgoszcz.

Dodaj do: Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie