Reprezentacje mężczyzn | 2010-06-22 23:36:52 | Nadesłał: Iga Kamińska | Źrodlo: inf.własna
Tegoroczna Liga Światowa to zdecydowanie poligon doświadczalny dla polskich siatkarzy.Nasi reprepezentanci jednak, paradoksalnie, grają bardzo równo. Po trzech kolejkach rozgrywek, podopieczni Daniela Castellaniego doprowadzili do zerowego bilansu strat i zysków, notując po trzy wygrane i porażki.
Biało-czerwoni może i nie okupują czołówek rankingów, a dla niektórych ich występy w LŚ 2010 nie należą do najbardziej udanych, jednak prawdą jest, że aby móc cieszyć się z wygranej na dużej imprezie, trzeba najpierw się zgrać i zebrać doświadczenie.A gdzie robi się to lepiej niż w międzynarodowym towarzystwie?
Bycie mistrzem Europy zobowiązuje – to zdanie najczęściej pada z ust krytyków, wytykających reprezentantom Polski grę w kratkę. Owszem zobowiązuje, przede wszystkim jednak do pracy nad sobą. Stąd świetne momenty i fantastyczna dyspozycja przeplatane czasem niejasnymi i niepotrzebnymi błędami. Zdarzało się Polakom przegrać wygrany mecz, aby w kolejnym spotkaniu nie dać rywalowi szans. Jeśli jednak taka gra ma pomóc w osiągnięciu szczytowej formy na mistrzostwa i być przyczyną tej radości, którą znamy choćby z zeszłego roku, duża kibiców część z weźmie to w ciemno i przymknie oko na chwilowe niedociągnięcia.
Od najbliższego weekendu rozgrywki „światówki” przenoszą się do Polski. Będzie więc okazja do kibicowania i emocjonowania się na żywo. A każdy doskonale wie, jak biało-czerwoni potrafią grać mając zaplecze z tak fenomenalnej publiczności. Dlatego Ci, którzy nie mogą się doczekać szczytowej dyspozycji Polaków, koniecznie muszą się udać do hal, żeby tam dopingować, wspierać, zachęcać do jeszcze lepszej, jeszcze lepszej, jeszcze lepszej gry!
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.